O autorze
Jestem konsultantem ds. marketingu politycznego, blogerem i współwłaścicielem firmy Skupieński Marketing sp. z o.o.

W Skupieński Marketing sp. z o.o. zajmujemy się copywritingiem, korektą, budową stron www, mediami społecznościowymi i blogosferą.

W swojej karierze zawodowej brałem udział w licznych kampaniach wyborczych, kierowałem redakcją łódzkiego serwisu informacyjnego oraz pracowałem w znanej agencji interaktywnej.

Publikuję w serwisie Tomasza Lisa „Na Temat”. Wcześniej pisałem do „Kampanii na żywo” Tomasza Machały. Prowadzę także blog i video blog o marketingu politycznym, polityce i mediach.

W wolnych chwilach kibicuję ulubionym drużynom piłkarskim i od czasu do czasu próbuję gotować;)

Strona mojej firmy:
http://www.skupienskimarketing.pl/

Marketing polityczny, polityka, media:
http://www.skupienski.pl/
http://www.youtube.com/skupienski
https://twitter.com/#!/tomekskupienski
http://www.facebook.com/marketingwpolityce

Andrzej Duda prezydentem 2.0?

Jest 5 powodów, dla których Andrzej Duda ma szansę stać się pierwszym politykiem w Polsce, który zajmując ważne stanowisko będzie umiejętnie wykorzystywał internet jako istotne narzędzie w komunikacji z wyborcami.

Dotychczasowa praktyka wykorzystania sieci w polskiej polityce jest taka, że "internety" robi się w kampanii wyborczej, a po jej zakończeniu odpuszcza, zadowlając się obecnością w tradycyjnych mediach. Są od tej reguły chlubne wyjątki, ale nie tak znowu liczne. Wśród osób na eksponowanych stanowiskach nie znajdziemy ich prawie wcale.

Za wykorzystywanie internetu nie uważam wrzucania zdjęć czy treści oświadczeń na fejsa, bo to faktycznie robi wiele osób. Istotą marketingu w internecie jest bowiem w dużej mierze dialog, interakcja. To twierdzenie oczywiste, banał który niby wszyscy rozumieją. Problem jest taki, że większość polityków próbujących komunikować się w sieci podchodzi do tego jak my (prawie) wszyscy do jazdy autem. Niby wiemy i rozumiemy, że w terenie zabudowanym jeździ się 50 km/h, ale gdy tylko przez chwilę musimy to robić cierpimy prawdziwe katusze i w rezultacie gdy tylko jest możliwość pojechać szybciej, 50 nie jedzie prawie nikt. Tak samo politycy - wiedzą, że internet służy do rozmowy, ale dialog jest trudny, ludzie krzyczą, mają pretensje, wyśmiewają, a wrzucić oświadczenie prosta sprawa, klik i jest! Andrzej Duda ma szanse to zmienić, z kilku przyczyn.

1. Andrzej Duda umie korzystać z Twittera i Facebooka
Dla wielu osób korzystanie z portali społecznościowych to trudna sztuka. Zdarzają się tacy, którzy przez brak umiejętności poruszania się w mediach społecznościowych potrafią zainteresować się stroną, która nawołuje by własna kandydatka na prezydenta pokazała co nieco (za dużo). Doradcy Andrzeja Dudy ds. internetu mają więc ułatwione zadanie - szef wie, o czym mówią.

2. Andrzej Duda dobrze zaczyna
Czwartkową transmisję na żywo, podczas której Andrzej Duda odpowiadał na pytania internautów, oglądało w czasie rzeczywistym nawet do 40 tys. widzów, a film z zapisem tego wydarzenia (do piątku do 14:30) obejrzało 710 tys. ludzi. To zasięg, po który warto się schylić. Oczywiście orędzie w TVP po "Wiadomościach" zobaczy pewnie ok. 3 mln ludzi. Odbiór tych wydarzeń jest jednak zupełnie inny. Orędzie to gadająca głowa, zero interakcji, król przemawia. Akcja na Facebooku zbliża się do rozmowy. Internauci zadali wcześniej pytania, prezydent odpowiada, ale nie recytuje formułek i robi to na żywo. W zasadzie jaki to prezydent - to normalny facet, w marynarce, bez krawata, czasem coś pokręci, czasem się zastanowi. Naprawdę dobrze to wyglądało.

3. Sprzyjający kalendarz
Trwa kampania wyborcza i Andrzej Duda musi pomóc swojemu ugrupowaniu. Nawet gdyby wzorem swoich poprzedników chciał spocząć na laurach i odpuścić komunikację z wyborcami, to nie bardzo może. A gdy urzędnicza machina Kancelarii Prezydenta wpadnie w tryby "robienia internetów" może jej tak zwyczajnie zostać, chociaż może to już pobożne życzenie ;)

4. Andrzej Duda dobrze wypada w sieci
Pamiętacie klip Andrzeja Dudy na Prima Aprillis? Widać było, że dobrze czuje się przed kamerą, w luźnej konwnecji, z tabletem w ręku.

Podobną naturalność widać było w czwartkowym odpowiadaniu na pytania internautów. To dobrze wróży.

5. Przecież obiecał ;)
Andrzej Duda na koniec odpowiadania na pytania internautów wyraził nadzieję, że to nie ostatnie takie spotkania. Nowemu prezydentowi wypada chyba dać kredyt zaufania, prawda? :)
Trwa ładowanie komentarzy...